FESTIWALOWY BIULETYN 2023

Na tej stronie przeczytacie coś o dniach festiwalowych oraz o tym, co zostało powiedziane w dyskusji na temat poszczególnych przedstawień.
Zapsała Kateřina Hartmanová.

Pierwszy dzień festiwalu już za nami. I jak to było?

Przede wszystkim pełen oczekiwań i lekkiej tremy. To nasz wieczór otwarcia. Otworzyliśmy festiwal w sali Teatru Małego, który jest głównym miejscem festiwalowym. A potem nastąpiły poszczególne spektakle. Na samym początku wystąpiła praska trupa UnderZ. Pytanie o tożsamość i o to, kim naprawdę jesteśmy, było tematem ich spektaklu zatytułowanego Ja, rodzaj nijaki, nieodmienne. Jak mówili sami członkowie zespołu, każdy z nas w pewnym momencie szuka siebie. Zespół uczniowski, który działa przy Gimnazjum Na Zatlance, liczy w sumie pięć osób, a spektakl, który zaprezentowali na festiwalu, jest ich własnym dziełem.

JEŠTĚDYVADLO jest festiwalem międzynarodowym i ma na celu zbliżenie czeskich, polskich i ukraińskich dzieci i młodzieży. Czasami jednak przez barierę językową trudno jest zrozumieć wszystkie przesłania, które autorzy próbują przekazać. Drugi wczorajszy spektakl przełamuje jednak tę barierę. Jest to bowiem ekspresja poprzez taniec i ruch, która może być zrozumiana przez wszystkich bez konieczności rozumienia słów. Spektakl w wykonaniu małego zespołu Studia Tańca i Ruchu Magdalena nosił tytuł Młodość to nierozważność, piękne szaleństwo, jak życie odwrócone do góry nogami. Dziewczyny tańczyły do kompozycji Gustava Mahlera, a tematem ich produkcji było przejście od dziewczyny do kobiety. W końcowej dyskusji jury bardzo wysoko oceniło reżyserię światła, która wraz z ekspresją zdołała uchwycić temat przedstawienia, zainspirowany niemiecko-japońskim haiku o młodości i pięknie.

Program pierwszego dnia festiwalu był zróżnicowany. Po występie tanecznym Studia Magdaléna na scenę wkroczył polski zespół Teatr 2:20 z Jeleniej Góry. W swoim spektaklu zatytułowanym Dyktanda dali miejsce na autentyczność i swobodę wypowiedzi. Jak sami mówili, jest to eksperyment mający na celu promowanie wzajemnego słuchania. Temat uchwycili poprzez grę na różnych instrumentach muzycznych. Po polskim spektaklu nastąpiła dłuższa przerwa, podczas której można było odświeżyć się w teatralnym barze. Niektórym uczestnikom udało się również zjeść obiad w pobliskim pensjonacie przy ulicy Zeyerova, który zapewnia również zakwaterowanie dla zespołów.

Zaraz po przerwie na scenie wystąpił zespół teatralny Stopa, który tworzą uczniowie szkoły średniej Doctrina w Libercu. Swoim spektaklem „Tory bez sensu“ otworzyli temat stereotypów, przesadnych wymagań i poczucia szczęścia. Spektakl był wyjątkowy, ponieważ zespół próbował go bez reżysera. W rzeczywistości cały zespół uczestniczył w reżyserii i innych częściach produkcji. W ten sposób w całym przedstawieniu jest kawałek każdego członka zespołu. Jeden z nich, Vojtěch Matějíčka, zamknął dzisiejszy blok przedstawień w ramach zespołu Dramacentrum Bezejména. Spektakl Wojenka miał elementy czytania scenicznego, teatru lalek, monodramu i docudramu. Główną rolę w spektaklu odgrywały latarki, papier i marker alkoholowy. Tematem były historie Japońskich Amerykanów podczas II wojny światowej. Jak powiedział sam Vojta, historia ta wstrząsnęła nim i potrzebował przekazać ją dalej. W arcyciekawy sposób dotyka też bieżących wydarzeń, wojny na Ukrainie. Przede wszystkim jednak spektakl ten postawił pytanie, czym jest już teatr. I właśnie tego chcemy szukać na naszym festiwalu.

Wieczór zakończyliśmy miłą dyskusją z wykładowcami, którzy chwalili firmy i dawali im cenne wskazówki, jak dalej pracować ze spektaklem. Nie zabrakło również informacji zwrotnych zarówno od czeskiej, jak i polskiej publiczności. Pierwszy dzień dobiegł końca i z naszego punktu widzenia był to sukces. Jutro spędzimy więcej czasu ze sztuką, teatrem i przede wszystkim z Wami. A więc kończcie.

UnderZ – Já, rod střední, nesklonné

Praski zespół, działający w ramach gimnazjum Na Zatlance, otworzył temat tożsamości. Kim jesteśmy i co nas kształtuje? Jak sami stwierdzili, każdy z nas czasem nie wie, kim jest i to jest jak najbardziej w porządku. Podstawowym materiałem i inspiracją do stworzenia tej produkcji były źródła internetowe oraz różne kwestionariusze osobowości. Jednak dużą rolę w całym spektaklu odgrywała również ich osobista motywacja w poruszanej tematyce. To właśnie autentyczność bardzo pozytywnie oceniła polska wykładowczyni Agnieszka Włoch. Spektakl posiadał również wiele ciekawych elementów, takich jak projekcja zdjęć na ekran, które wzmacniały poziom autentyczności. 

Temat można ująć na kilka sposobów i to właśnie duża ilość materiałów i możliwości sprawiła, że zdaniem jury należało „rozrzedzić“ i wybrać to, co najciekawsze. Można to potem dalej rozwijać. Na przykład po tytule niektórzy jurorzy spodziewali się, że zespół skupi się na płci, ale okazało się, że jest to temat poboczny. Jury zaleciło więc, aby w przyszłości poświęcić więcej uwagi tytułowi i jego znaczeniu.

„Jest dobrze zarysowany“ – powiedział na koniec debaty Karel Vostárek. A pozostali wykładowcy zgodzili się z nim. Produkcja tego autora może więc dalej rozwijać się pod rękami studentów i szukać innych lub najmocniejszych motywów i dalej je rozwijać.

Malý soubor Tanečního a pohybového studia Magdaléna – Mládí je nerozum, krásné šílenství, jako život postavený na hlavu

Podstawą spektaklu był tekst haiku niemieckiego autora o młodości i pięknie. Zespół próbował wyrazić poprzez taniec i ruch proces powolnego przekształcania się dziewcząt w kobiety. Wyrażenie takiego procesu w naturalnej scenerii, przy akompaniamencie kompozycji Gustava Mahlera było niełatwym zadaniem. Jednak zdaniem jury, dziewczętom udało się to wyrazić bardzo dobrze. Jak powiedział Karel Vostárek, to było tam i cudownie spotkało Mahlera.  

„Dodałabym jeszcze więcej szaleństwa, żeby było trochę dzikości w dojrzewaniu dziewczyn“ – sugerowała wykładowca Agnieszka Włoch. Jednak zarówno ona, jak i całe jury bardzo pozytywnie ocenili dopracowanie całej produkcji. Sposób w jaki kostiumy, ekspresja i wspomniana muzyka współgrały ze sobą tworząc bardzo ładne obrazy. Dużą pochwałę zebrała również reżyseria świetlna produkcji.

Ekspresja została pozytywnie oceniona przez widzów. W połączeniu z tańcem i ruchem, sprawdziły się jako międzynarodowy język, w którym nie trzeba rozumieć słów. Dzięki temu, mimo bariery językowej, polska publiczność mogła bez problemu zrozumieć sens.

Teatr 2:20 – Dyktanda

„To właściwie eksperyment“ – powiedział szef polskiego zespołu Teatr 2:20. Licealiści odbywają próby do spektaklu podczas zajęć teatralnych, a ich zadaniem nie jest występowanie na scenie, ale bycie naturalnym i sobą. Przy akompaniamencie różnych instrumentów muzycznych mogą wtedy dać przestrzeń dla swojej ekspresji i nauczyć się słuchać innych.
Zespół musiał sprostać trudnemu zadaniu, zmianie środowiska. Do tej pory próby do swojego występu odbywały się w szkolnej klasie. Na festiwalu natomiast przyszło im się zmierzyć z przestrzenią o znacznie mniejszej intymności i dużym oddaleniu od publiczności. „Nagle mieliśmy wrażenie, że nie siedzimy razem w kręgu, ale każdy siedzi sam“ – opisywał swoje wrażenia zespół. Co, jak powiedział Jan Mrázek, dowodzi, że osadzenie w przestrzeni teatralnej jest eksperymentem samym w sobie. Po prostu to, co sprawdza się w klasie, może nie być tak oczywiste na scenie. Jurorzy odnieśli się także do tego, na ile dostrzegli tę naturalność w spektaklu. Na przykład Ivana Sobkova była pod wrażeniem kostiumów. Sprawiły one, że miała wrażenie, iż cała produkcja została zainscenizowana i trudno było jej się w niej odnaleźć. Według zespołu nie było w tym żadnej reżyserskiej intencji. Właściwie, według reżysera, pogodzili się z tym. Bo reżyseria, jak mówili, to sztuka rezygnacji.
Niemniej jednak cały spektakl był ciekawy, a w wielu sytuacjach postacie były czytelne i poruszały temat słuchania siebie i własnej tożsamości. Jak powiedział Karel Vostárek, w ciągu dnia kilka razy wchodzimy w różne role i ten eksperyment, w którym celem jest bycie naturalnym, a nie odgrywanie, jest bardzo ciekawy.

DS Stopa – Koleje beze smyslu

„Kiedy ostatni raz byłeś szczęśliwy?“ Tym pytaniem uczniowie gimnazjum Doctrina w Libercu rozpoczęli swój spektakl. Spektakl, w którym próbują zwrócić uwagę na to, że wszyscy gdzieś zmierzamy, ale nie wiemy dokąd. Niepotrzebnie się zaszufladkowujemy i żyjemy w stereotypach. Celem zespołu była próba czegoś, co wyjdzie od nich samych. „Zaczęliśmy prowadzić rozmowy i dialogi o tym, co nas w życiu denerwuje“ – opisywał proces twórczy jeden z członków zespołu. Wspólnie stworzyli wstępny zarys przedstawienia, który następnie „oblali farbą“, jak to ujęła. W międzyczasie kolor nabrał prawdziwego znaczenia w ich produkcji. Początkowo białe koszulki stopniowo stawały się czarne. Każdy z problemów dosłownie odcisnął się na aktorach. 

Jury doceniło przede wszystkim wartość, jaką zespół postanowił przekazać. Trupie udało się bardzo dobrze przetworzyć dręczące nas problemy społeczne na sytuacje aktorskie. Nie zabrakło również słów uznania dla zgrania i pewności, z jaką spektakl został wykonany. Reżyseria była pracą zbiorową, więc w spektaklu można było dostrzec odcisk każdego członka zespołu. Dzięki temu przedstawienie było bardzo autentyczne.

Instruktorzy wspomnieli również o kilku drobiazgach, które mogły podnieść poziom przedstawienia. Na przykład Anna Benháková mówiła o bardzo dobrej pracy z ruchem. Zalecała jednak, aby skupić się bardziej na autentyczności podczas choreografii, która w innych sytuacjach sprawdzała się bardzo dobrze. 

Zespół zebrał również wielkie pochwały za pracę z przestrzenią. Aktorzy występowali na dwóch poziomach, co wspaniale wspierało dramaturgię całego spektaklu. Skuteczne było również użycie koloru jako symbolu ciężaru stereotypów, który na końcu został dosłownie oczyszczony.

Dramacentrum Bezejména/Vojtěch Matějíčka – Vojenka

Latarki, papier i butelka ze spirytusem. To były podstawowe rekwizyty w spektaklu Vojtěcha Matějíčka „Vojenka“. Spektakl powstał na podstawie powieści Magdaleny Grzebłkowskiej, opowiadającej o losach dzieci, które dorastały w wypaczonym środowisku politycznym. „Byłem tak wstrząśnięty, że poczułem potrzebę przekazania tego dalej“ – opisał Vojtěch Matějíčka swoje wrażenia z opowieści o Japończykach-amerykanach podczas II wojny światowej, która stała się podstawą jego spektaklu.

Sam proces twórczy trwał w sumie około trzech dni. Spektakl jest połączeniem czytania scenicznego, monodramu, a także częściowo teatru lalkowego i docudramu. Czy to wciąż teatr? Właśnie o tym była mowa podczas dyskusji z wykładowcami. Jury bardzo pozytywnie oceniło gotowość, a także sposób, w jaki Vojta potrafił wciągnąć widzów w opowieść. „Nie wszystko rozumiałam, a jednak wczułam się w przestrzeń stworzoną przez papier i rysunek“ – opisywała swoje wrażenia Agnieszka Włoch. Jednocześnie wszyscy jurorzy byli zgodni, że w spektaklu było wiele rzeczy, które wymagały przesunięcia lub zakotwiczenia. Mimo to ich wrażenie o spektaklu było bardzo dobre. Jan Mrázek zwrócił też uwagę, że Vojenec pokazuje, że jeśli jest dobry tekst i chce się go przekazać, to wystarczy podejść do niego w najprostszy sposób i już w tym momencie tworzy się wydarzenie teatralne.

Jury doceniło też fakt, że był to jedyny spektakl, który nie miał charakteru osobistego. Był to po prostu temat, który ktoś postanowił przekazać. Jest on bardzo aktualny. Dotyka wojny na Ukrainie i życia Rosjan na świecie.


Drugi dzień festiwalu już za nami. Jak przebiegał możecie przeczytać w poniższych linkach.

Przedpołudnie upłynęło na relaksie. Program popołudniowy rozpoczął się od warsztatów recytatorskich w Księgarni i Antykwariacie we Fryczu. Pod tytułem Interpretacja – myśl, sformułowanie, współbrzmienie, prowadzące Gabriela Zelená Sittová i Jana Machalíková rozmawiały z uczestnikami o tym, dlaczego warto recytować, jak wybrać tekst i jak powinien wyglądać cały proces pracy z tekstem. Po warsztatach odbył się pokaz recytacji, który również miał miejsce w sali Frycza.

O godzinie 17.00 nastąpiło uroczyste otwarcie festiwalu. Na scenie zebrali się organizatorzy wraz z przedstawicielami organizacji partnerskich i osobistościami politycznymi, a każdy z nich życzył festiwalowi wielu kolejnych zespołów, publiczności, a przede wszystkim wielu kolejnych udanych lat. W ten sposób oficjalnie rozpoczął się pierwszy rok festiwalu.

Zaraz po uroczystym otwarciu festiwalu polski zespół ZaŚwiaty wykonał Żałobnice, czyli po czesku Truchlící. Zespół pod dyrekcją Karoliny Rosockiej zaprezentował spektakl inspirowany rytuałami związanymi ze śmiercią. Zespół podjął ten bardzo trudny i często tabuizowany temat poprzez psalmy, modlitwy i pieśni. Były one oparte na spotkaniu, które zespół odbył jakiś czas temu. Publiczność oceniła spektakl jako bardzo efektowny. Podobnie niektórzy z jurorów opisywali, jak produkcja całkowicie wciągnęła ich w rytuał żałoby. Ale wśród jurorów pojawiła się też opinia przeciwna. „Wszystko było perfekcyjne i doskonałe, ale straciłam trochę autentyczności w tym, co doskonałe“ – opisywała swoje wrażenia Agnieszka Włoch.

Jako drugi uplasował się Narysuj mi baranka, spektakl zespołu seniorów Dramacentre Bezejmena. Spektakl łączył baśniową historię Małego Księcia z ciężarem problemów codziennego, dorosłego życia. Delikatność i łagodność, która emanowała ze spektaklu, została oceniona przez widzów, także polskich, jako bardzo silne wrażenie, które wynieśli z przedstawienia. Opinie jurorów były jednak mieszane. Ich zdaniem bajkowość opowieści i sceny z życia codziennego nie współgrały ze sobą zbyt dobrze. Jednak podczas debaty wraz z zespołem zastanawiała się głośno nad tym, jak można podjąć temat, aby poszczególne postacie i elementy lepiej ze sobą współgrały. W ten sposób dyskusja spełniła swój potencjał i rzeczywiście zaoferowała sposoby na pójście do przodu.

Kolejna część wieczoru była przestrzenią dla recytacji. Z popołudniowego spektaklu jury wybrało kilku recytatorów, którzy również wykonali swój tekst przed publicznością w Teatrze Małym. Usłyszeliśmy Josefa Čurdu z tekstem Ballada, Alana Pešu, który wyrecytował tekst O orłach i żukach gnojowych. Kolejnym recytatorem był Jozef Kováč z tekstem Jám, a ostatnim Štěpánka Tušlová z tekstem Průžná zpráva o území. Częścią bloku recytatorskiego było również ogłoszenie awansujących recytatorów do kolejnych występów.

A ostatnim spektaklem wieczoru był występ taneczny zespołu Magdaléna o nazwie Maagal. Dzięki tańcowi i ruchowi na scenie Teatru Małego znalazły się historie kobiet, które część swojego życia spędziły w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Podstawą ruchu były wiersze Ogień i pożądanie Josefa Čapka. Reżyserka Ludmiła Rellichová wybrała jako muzykę utwór na organy współczesnej autorki Silvii Bodorovej. Każda z tancerek reprezentowała jedną historię konkretnej kobiety, a ich ruch celowo nie był całkowicie synchroniczny. Jak oceniła członkini jury Anna Benháková, było to nietypowe dla Magdaleny. Nawet Agnieszka Włoch wspomniała, że nie czytała tylko historii z obozu koncentracyjnego, ale ogólnie opowieści kobiet uwięzionych w systemie. Głównym celem było jednak uchwycenie łatwości i radości, z jaką kobiety o takich losach potrafiły iść dalej przez życie.

Wieczór zakończył się ponownie dyskusją z jurorami, która jak wspomniałam wyżej była naprawdę wielką pomocą. Padały słowa uznania dla wszystkich zespołów, nie tylko ze strony jury, ale i publiczności. Potwierdziło się też, że język teatru daje możliwość zrozumienia przekazu, niekoniecznie trzeba rozumieć słowa. I to jest właśnie cel naszego festiwalu, bo 1+1+1=1.

ZaŚwiaty – Truchlící/Źałobnice

Drugi dzień festiwalu otworzył występ polskiego zespołu ZaŚwiaty o nazwie Żałobnice. Zespół poruszył temat śmierci, a konkretnie tradycyjnych obrzędów z nią związanych. Cały spektakl powstawał przez kilka lat, a reżyserka Karolina Rosocka organizowała spotkania, podczas których śpiewano pieśni żałobne i obrzędowe poświęcone śmierci. Temat spodobał się zespołowi ZaŚwiaty, z którym Karolina przeprowadziła próbę krótkiej sztuki teatralnej. Rozwinęli go do obecnej postaci.

„Chciałam, żeby to była uroczystość teatralna“ – mówi Karolina. Organizacja odegrała ważną rolę w spektaklu, który zdaniem jury był niemal idealny i bezbłędny. Jurorzy bardzo pozytywnie ocenili wokalny aspekt produkcji. Zarówno chóralne śpiewy, ciche modlitwy, jak i rozpaczliwe krzyki, doskonale wyrażające ból po stracie bliskich. „Głos był performatywny, rytualny, żywy, fizjologiczny i dotykał wewnętrznych treści“ – opisywał wykładowca Jan Mrázek. Ekspresja wokalna uzupełniała teatralne obrazy, które dzięki ciekawym rekwizytom były bardzo efektowne. Na przykład pracowali z gliną. Dodawało to rytualnego charakteru, który w dużej mierze opierał się na wspomnianym zorganizowanym ruchu. Jednocześnie jednak jury zgodziło się, że perfekcyjny aspekt ruchowy spektaklu wyparł autentyczną ekspresję wykonawców. „Rytuał ma coś we mnie obudzić, jakieś katharsis“ – tłumaczyła swoje odczucia Agnieszka Włoch. Jurorka Anna Benháková zgodziła się z tą opinią, dodając, że być może pomogłoby użycie bardziej świadomego ruchu, aby wnieść do spektaklu niezbędną autentyczność.

Pozytywne reakcje publiczności uzupełniły słowa jurorów. Wykładowca, Karel Vostárek, dodał, że zespołowi udało się precyzyjnie stworzyć kompozycję, w której język teatralny przekazuje komunikat bez konieczności rozumienia znaczenia słów.

Dramacentrum Bezejména – Nakresli mi beránka/Narysuj mi baranka

Spektakl Narysuj mi baranka został zaprezentowany przez nawiedzony zespół Dramacentre Bezejména. Jak sami mówili, była to dla nich produkcja, w której w dużej mierze wyszli ze swojej strefy komfortu. Spektakl oparty był na bajce dla dzieci na podstawie książki Mały Książę, którą wystawili na obozie dla dzieci. Ponieważ temat jest bliski ich sercom, postanowili przerobić bajkę na spektakl wspólnie z reżyserką Slávką Čechovską. Duża zmiana nastąpiła jednak w sposobie ujęcia całego tematu, a przede wszystkim w sposobie pracy. Zazwyczaj zespół kładzie nacisk na aspekt ruchowy i tłumi rekwizyty, ale w tym spektaklu zdecydowali się na bardziej dramatyczną formę. Dlatego ważna była zmiana ich wewnętrznego ustawienia. Drugim, nietrudnym zadaniem było przetworzenie filozoficznie wymagającego i obszernego przekazu, który sami przeczytali w książce. Efektem ich pracy było przedstawienie, które łączyło baśniową poetykę Małego Księcia z sytuacjami odzwierciedlającymi problemy społeczne dorosłego życia.

Przedstawienie odniosło prawdziwy sukces wśród widzów. Dobrze przyjęto na przykład wykorzystanie ciekawych rekwizytów, takich jak żagiel malarski czy lalki symbolizujące dzieciństwo. Dużym powodzeniem cieszyła się również muzyka. Przedstawieniu towarzyszyła para dziewczyn grających na dużej ilości instrumentów perkusyjnych. Muzyka bardzo dobrze wspierała charakter każdej ze scen.

Jury wyraziło mieszane uczucia co do spektaklu. Jak stwierdził sam zespół, naprawdę trudno było uchwycić temat i wybrać to, co ważne i wspierające, jednocześnie zmieniając własne ustawienie w trakcie pracy. Jurorzy skomentowali potem dokładnie to samo. Docenili zwłaszcza otwartość, z jaką zespół wszedł w dyskusję. „Wpuściliście nas do swojego warsztatu, doceniam to“ – dziękował Karel Vostárek. Podczas debaty zastanawiano się na głos, jak odebrać spektakl. Ivana Sobková wyraziła zrozumienie, jeśli niektóre fragmenty trzeba było wykluczyć z produkcji, mimo że uznaliśmy je za ciekawe i ważne. Trzeba po prostu wybrać naprawdę ważne tematy, a jednocześnie jasno określić kierunek, w którym zmierza spektakl. W przypadku Draw Me a Lamb – mówiła – należałoby określić, czy zespół chce pracować z bajkami i pozostawić odniesienia do problemów społecznych jedynie w aluzjach, czy też pójść inną drogą. „To kwestia dramaturgii scenograficznej“ – dodał Karel Vostárek.

Mimo to jury zgodziło się, że temat jest bardzo dobrze pomyślany. „Macie materiał na trzy przedstawienia“ – dodała Ivana. Spektakl spotkał się już z dużym odzewem publiczności, a debata pokazuje, że wszystkie przesłania, które zespół chciał przekazać, zostały przez widzów odczytane. Teraz do zespołu należy decyzja, jak kontynuować pracę z produkcją i gdzie ją dalej poprowadzić. Ten przykład pokazuje dokładnie, jak wiele korzyści może przynieść dyskusja nad spektaklem i jak daleko może ona zaprowadzić przedstawienie teatralne. Trzeba jednak być otwartym na taki feedback, co zespół uczynił znakomicie.

Taneční a pohybové studio Magdaléna – Maagal/Maagal

Rytualny krąg. Jest to tłumaczenie hebrajskiej nazwy Maagal. W czasie II wojny światowej odnosiła się ona do grupy założonej przez kobiety w obozie koncentracyjnym w celu niesienia pomocy innym. To właśnie ich historie stały się inspiracją dla spektaklu Studia Tańca i Ruchu Magdalena w Jabloncu pt. Maagal. Każda z dziewcząt wybrała jedną historię kobiety, którą przedstawiła w spektaklu. Ruch oparty był na wierszu Josefa Čapka, a konkretnie na wierszu Ogień i pożądanie. Zostały one napisane przez Josefa Čapka dla jego żony podczas pobytu w obozie koncentracyjnym. Ludmiła Rellichová, dyrektor zespołu, jako akompaniament muzyczny wybrała utwór na organy współczesnej autorki Sylvii Bodorovej.

Celem spektaklu było przekazanie lekkości i radości, z jaką kobiety przeżywały swoje życie mimo tragicznych doświadczeń. Dużą rolę w spektaklu odegrały nietypowe dla Magdalenki indywidualne portrety bohaterek. Anna Benháková, sama jurorka, która pracowała w zespole, wyraziła swoje zdziwienie. Agnieszka Włoch zaznaczyła, że zobaczyła w spektaklu nie tylko historie kobiet w czasie II wojny światowej, ale w ogóle kobiet uwięzionych w systemie. Doceniła też scenę, w której dziewczyny tańczą w kręgu, co nawiązuje do tytułu spektaklu, czyli rytualnego kręgu.

Juror Jan Mrázek skomentował, że spektakl doskonale sprawdził się w przekazywaniu tożsamości wykonawcy do portretowanej roli. Niepowtarzalność każdej z postaci intrygowała innych jurorów i publiczność. Niektórzy z nich, jak Anna Benháková, komentowali, że taka indywidualność była dość nietypowa dla Magdaleny.

Na koniec debaty wspomniano również, że spektakl bardzo pokrywa się z aktualnymi wydarzeniami. Według reżysera Rellicha fakt, że ludzie nie stali się zgorzkniali mimo przerażających wspomnień, jest czymś, co przewija się przez historię ludzkości. Ale nasze społeczeństwo nie ma nic takiego. Być może obecna sytuacja zmusi nasze społeczeństwo do zmian.


Jesteśmy już za półmetkiem. Przeczytajcie, jak wyglądał trzeci dzień festiwalu.

Trzeci dzień rozpoczął się od warsztatów, które odbyły się w Teatrze Małym, w libereckim ZUŠ, w V-klubie, a także w księgarni Fryč. W godzinach porannych prowadzący przygotowali dla uczestników różne ćwiczenia, które skupiały się na ruchu, pracy z głosem lub maską. Po warsztatach nastąpił popołudniowy blok występów.

Jako pierwsza wystąpiła grupa KUKátko ze swoim spektaklem Giga-eight. Łączył on elementy video mappingu i ruchu. Tematem spektaklu był człowiek w historii. Termin giga-osiem wyraża liczbę ośmiu miliardów, do której wzrosła ludzka populacja. Jury bardzo pozytywnie oceniło odmienność i zupełnie nowy wymiar, którego potencjał starał się wykorzystać duet artystów. Jury wspomniało jednak również, że pewne rzeczy wymagają jeszcze dopracowania.

Drugim występem sobotniego bloku był występ zespołu MSD „Śniadecki“ zatytułowany Przy drzwiach zamkniętych-piekło na zdalnym. Tematem przewodnim były problemy, z jakimi borykała się młodzież podczas kowarskich blokad. Inspiracją dla autorskiej produkcji był J. P. Sartre, a także J. W. Ghoet. Jury oceniło, że dobrze się stało, że trupa porusza takie tematy jak anoreksja i narkomania. Zaleciło jednak, by pracować bardziej z językiem teatralnym. Używać mniej dosadnego języka i więcej teatralnych postaci.

Następnie odbył się spektakl innego polskiego zespołu RoZkwity pt. Przepraszam, coś pani wypadło… Reżyserce Karolinie Rosockiej udało się w nim bardzo dobrze uchwycić ważny temat aborcji poprzez pracę ze znakami teatralnymi. Potrafiła poradzić sobie z trudnym tematem w spektaklu pełnym emocji, które widzowie określili w analizie jako bardzo mocne, co im się podobało. Również jury w analizie wystawiło pozytywną ocenę.

Jako kolejny wystąpił zespół ze Szkoły Podstawowej w Taussigova, ze spektaklem Bilet i trzy korony, który przywoływał historię rodziny jednego z członków zespołu. Przedstawienie przeniosło widzów w czasy II wojny światowej. To właśnie potraktowanie wątku osobistego jury oceniło pozytywnie. Poleciło też, jak dalej pracować ze spektaklem, np. przemyśleć scenografię i ilość przeróbek.

W kolejnych minutach na sali zapanowała świąteczna atmosfera za sprawą spektaklu Merry fking Christmas Studia Teatralnego Ulita. Jednoaktówka, oparta na sztuce F. Mitterera, bawiła się pomysłem, że w każdej chwili można odwrócić role wszystkich osób. Jury pochwaliło ten pomysł, ale zaleciło zespołowi rozważenie utrzymania otwartego zakończenia, jakie miał spektakl.

Na koniec wystąpił ukraiński zespół z Polski, Krystał, który zaprezentował bajkowe przedstawienie „Dziwny sen“. Spektakl, przeznaczony dla dzieci, był przede wszystkim świetnym widowiskiem. Podobał się zarówno osobom na widowni, jak i aktorom na scenie. A jury nie szczędziło pochwał. To było takie bardzo lekkie zakończenie całego bloku przedstawień.

Na koniec ponownie odbyła się debata jury, tym razem w sali widowiskowej.

KUKátko – Giga-eight/Giga-eight

Populacja ludzka osiągnęła osiem miliardów i jest w szczytowym momencie. A jaka była droga do tego szczytu? To właśnie zaprezentowała trupa KUKATKO w swoim spektaklu Giga-osiem. Spektakl autorstwa duetu autorskiego Matyáša Lady i Adeli Červenkovej powstał podczas obozu, w którym zespół uczestniczy co roku. Ich video-mapping na temat narodzin ludzkości był tak interesujący, że wraz z reżyserką Ivaną Sobkovą postanowili wykorzystać go w nowej produkcji. Oprócz projekcji, w spektaklu wykorzystano również elementy magii latarniowej. Mimo to udało im się zachować teatralny język. „Bardzo się cieszę, że nastąpiło połączenie tego, co wizualne, filmowe i elektroniczne z tym, co teatralne i aktorskie“ – powiedział Karel Vostárek, przewodniczący jury.

Polska jurorka Agnieszka Włoch opisała wielkie napięcie, jakie odczuwała na początku produkcji. „To było jak eksplozja Spielberga“ – opisywała emocje. Potem jednak jej napięcie zaczęło ustępować. „Obraz filmowy zdawał się zjadać aktorkę“ – dodała Agnieszka. Ruchy aktorki, która przez cały spektakl byłaby sama na scenie, gubiły się w niektórych momentach z powodu projekcji, także ze względu na biały kolor kostiumu aktorki. W trakcie dyskusji pojawiła się jednak także opinia wśród jury, które odebrało wchłonięcie aktorki przez obraz jako celowe. Być może techniczny obraz po prostu zjadł osobę.

Projekt będący częścią produkcji miał na celu sportretowanie osoby w historii. Dlatego wyświetlane były obrazy od Egiptu, przez parowozy, po maszyny i roboty w fabrykach, które są typowe dla dzisiejszego przemysłu. Nie zabrakło również ciekawych elementów z komunikacji cyfrowej, takich jak czat czy klawiatury. Ważne były również oczy na początku i na końcu pokazu, które miały zachęcić widzów do myślenia i spojrzenia na naszą populację inaczej. Wystarczyło otworzyć oczy.

MSD „Śniadecki“ – Za zavřenými dveřmi-pękło na dálkovém/ Przy drzwiach zamkniętych-piekło na zdalnym

Cały świat ma za sobą poważne doświadczenie, a mianowicie pandemię koronawirusa. Większość z nas została w jej trakcie w domu i musiała przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Dla młodych ludzi ten okres pandemii był bardzo trudny. Zespół MSD „Śniadecki“ napisał w czasie kowenu autorski spektakl pt. Przy drzwiach zamkniętych-piekło na zdalnym. W ten sposób próbowali otworzyć takie tematy jak problem zbyt dużej samokontroli, narkomanii czy nawet temat anoreksji. Inspirowali się J.P. Sartre’em i Faustem J.W. Ghoethego. Cała akcja przedstawienia rozgrywa się w piekle, gdzie ludzie spotykają diabła.

Publiczność doceniła potraktowanie przez uczniów tematu tabu. Podobnie sędzia Agnieszka wspomniała, że cieszy się, że jest on poruszany. Zaleciła jednak, aby następnym razem trupa bardziej pracowała z językiem teatralnym i używała teatralnych postaci zamiast jednoznacznych stwierdzeń. „Jeśli nazwę coś metaforycznie z dystansu, to może uzyskam lepszy efekt“ – tłumaczył podczas debaty Karel Vostárek. Jury mówiło też o pewnym chaosie, który powstał w wyniku projekcji tekstu nad sceną. „Mnie też trudno było obserwować tekst i jeszcze scenę“ – dodał Vostárek.

Następnie, na koniec spektaklu, na scenę wszedł chłopiec z Ukrainy i zaśpiewał piosenkę ludową. Również w tym przypadku jury zalecało wykorzystanie postaci teatralnych do przekazania niektórych kwestii.

RoŻkwity – Nezlobte se, ale něco Vám vypadlo…/Przepraszam, coś pani wypadło…

„Dziewczyny przyszły z pomysłem, że chciałyby zagrać, a ja już od dwóch lat miałam ten temat w głowie – opisywała powstawanie spektaklu dyrektor Karolina Rosocka. RoŻkwity, bo tak nazywa się zespół, składa się z samych dziewczyn i razem z Karoliną próbowały bardzo kobiecego tematu. Ich spektakl Nez angryte se, ale něco vám vypadlo (Nie gniewaj się, ale coś wypadło) porusza problem aborcji w Polsce. Podjęcie przez nich tego trudnego tematu okazało się wielkim sukcesem. Droga do niego nie była łatwa. „Trzy dziewczyny odeszły, temat był dla nich zbyt mocny“ – tłumaczył reżyser.

Ocena jury była bardzo pozytywna. Jan Mrázek chwalił na przykład to, jak produkcja się rozwija i jak kończy. „Od lekkości i żartu na początku, przechodzimy potem głębiej do końca, gdzie jest cięcie“. Samo zakończenie było wyzwaniem, według reżyserki Karoliny. „Dopiero po jakimś czasie wymyśliliśmy, jak to zakończyć, żeby widzowie nie zostali z rozciętym żołądkiem“. Do niełatwego tematu podchodzi się z humorem. „Mogę się śmiać, nawet jeśli ma to tragiczny podtekst, a mogę to zrobić, bo wiem, że robisz to świadomie“ – dodał Jan Mrázek. Zarówno jurorzy, jak i publiczność zostali doskonale wciągnięci przez spektakl. Anna Benháková opisywała na przykład, że choć był to mocny temat, to dzięki humorowi i przetworzeniu nie bała się w niego wejść i poddać się emocjom.

„Karolína wykonuje świetną robotę z inteligentnym humorem, który pozwolił emocjom rozegrać się w nas, a nie na scenie. Jednocześnie na scenie emocje nie były przesadzone, dowcip był w formie“ – powiedziała Slávka Čechlovská, opisując swoje doświadczenie. Ivana Sobková dodała, że dobrze odbiera to, że zespół potrafił na koniec wyprowadzić widzów z silnych emocji. „Na tym właśnie polega praca z językiem teatru“ – powiedział przewodniczący jury Karel Vostárek.

Agnieszka Włoch zidentyfikowała też w spektaklu pewne odniesienie do zachowań społeczeństwa. „To był spektakl, który pokazuje okrucieństwo kobiet i strajków. Z jednej strony walczymy o wolność, a z drugiej to my trzymamy patriarchat“ – tłumaczyła swój pomysł. Na koniec Karel Vostarek dodał, że to właśnie śmierć i miłość są najczęściej tematem spektaklu.


Jak wyglądał ostatni dzień festiwalu?

Poranek należał do zespołów. Jako pierwsze wystąpiło Studio Teatralne Turnov ze spektaklem Siła władzy. Pragnienie posiadania władzy jest tak stare jak ludzkość, mówi sam zespół w adnotacji. I właśnie władza była głównym tematem spektaklu, który został częściowo zainspirowany przez Szekspira. Sztuka nawiązuje więc na przykład do Romea i Julii. Jury i publiczność oceniły pracę z głosem i ruchem jako bardzo interesującą. Karel Vostárek zauważył na przykład, że zabrakło w nim momentu zaskoczenia na końcu.

Kolejny spektakl Ale wy, w przyszłości tym razem, pamiętacie? zaprezentowało Studio Tańca i Ruchu Magdaléna. Motywem przewodnim spektaklu był wiersz Vladimíra Holana Kameni przyicházíš, a jego głównym tematem – przemoc. Szczególnie przemoc domowa. Widzowie i jury chwalili zwłaszcza precyzję pracy nad postaciami.

„Pamiętaj, że chłopcy, mężczyźni i mężczyźni ssą“ – tak brzmiało główne motto monodramu Laska&make up z udziałem Laury Levko. Produkcja, która przełamała tzw. czwartą ścianę, była przede wszystkim show. Jury oceniło występ aktorki jako bardzo charyzmatyczny i doceniło to, jak bardzo potrafiła ona porwać i wciągnąć publiczność.

Ostatnim spektaklem sesji porannej był W zaczarowanym lesie, czyli Wariacje na temat bajek. Polski zespół Grupa Teatralna ZONK Młodzieżowe Centrum Kultury w Legnicy. W spektaklu opartym na baśni „Śpiąca królewna“ zespół w komiczny sposób podszedł do fabuły bajki. Publiczność i sam zespół wyraźnie dobrze się bawili. Nawet jurorzy wspominali, że humor im się podobał. Jednocześnie chwalili nakładanie się na siebie samego spektaklu i dwa poziomy, na których występowali aktorzy.

Po zakończeniu ostatniego spektaklu ponownie odbyła się debata, po której nastąpiło wręczenie nagród. Jury przyznało kilka nagród za inspirację, jedną nagrodę za temat roku Ukraina, którą otrzymał Vojtěch Matějíčka za spektakl Vojenka, a także jedną nagrodę za Czym jeszcze jest teatr, którą otrzymał zespół KUKátko za spektakl Giga-eight. Więcej informacji o wynikach można znaleźć w liście wyników.

Po uroczystym zamknięciu festiwalu odbył się pokaz Sceny Dziecięcej. Tam zaprezentowało się w sumie pięć grup.